nie jest latwo przegrywac, a jeszcze trudniej przegrywac z godnoscia... kazdy z nas doswiadczyl w zyciu wiele porazek i musielismy sie z nimi zmierzyc: przyznac, ze popelnilismy blad i zaczac szukac drogi do naprawienia go... to prawda, ze te nasze porazki byly prywatne, ze nikt oprocz najblizszej rodziny i zaufanych przyjaciol nie znal ich i nie bylismy nastawieni na publiczna krytyke, wiec bylo nam napewno latwiej, niz politykom, ktorych porazki sa glosne, publiczne, krytykowane przez miliony... ale jak ktos sie decyduje na wejscie w polityke, na publiczna dzialanosc, nie tylko musi wziac to pod uwage, ale musi umiec przyjac krytyke, umiec powiedziec glosno 'zrobilem blad' i wziac za to odpowiedzialnosc przed swoimi wyborcami i napewno przed narodem...
mamy za soba jakies 30 lat niesamowitego podzegania przeciwko prawicy, a juz od morderstwa rabina rowniez niesamowita nienawisc do prawicy i jej przywodcow... nawet wiecej niz 30 lat, bo nienawisc i podzeganie zaczelo sie juz wraz z dojsciem menachema begina do wladzy w 1977 roku... tez nazywano go faszysta i morderca... tez byly juz glosy o 'przejeciu wladzy przez ultraortodoksow'... potem poszlo na arika sharona, yitzhaka shamira i oczywiscie osiagnelo szczyt, kiedy netanyahu doszedl do wladzy...
tylko, ze wtedy nie bylo wogole prawicowych mediow... wszystko bylo w rekach lewicy... narod byl karmiony informacjami czesciowymi, znieksztalconymi, pisanymi wg lewicowej agendy... potem, powoli bo powoli, pojawily sie w kraju rowniez media prawicowe, do dzisiaj w niewielkiej reprezentacji... jesli sie nie myle, to zaczelo sie od gazety israel hayom, ktora zostala zalozona przez zydowskiego, amerykanskiego miliardera sheldona adelsona, ktory postanowil rozdawac ta gazete na rogach ulic israelskich za darmo... siedzial czlowiek w samochodzie stojacym na skrzyzowaniu lub rogu ulicy i czekajacym na moment, w ktorym moze jechac dalej, a tu juz byli ludzie rozdajacy ta gazete...
pierwsze co zrobily media lewicowe, to krzyk, ze 'netanyahu zalatwil sobie prywatna gazete' i 'israel hayom pracuje dla netanyahu'... poniewaz ludzie zaczeli czytac ta gazete masowo, wiec lewica w knesset postanowila zamknac ta gazete pod pretekstem, ze jest rozdawana za darmo, lewicowi dziennikarze nie protestowali i prawie do tego doszlo... prawie, na szczescie...
wprawdzie dzisiaj, po smierci adelsona, jego zona zmienila charakter israel hayom na bardziej centro-lewicowy, ale czytelnicy tej gazety i dziennikarze prawicowi zrozumieli, ze israel potrzebuje rowniez prawicowych mediow... i pojawily sie media prawicowe takie jak kanal 20 (dzisiaj kanal 14), jak strona internetowa 0404, jak news1... prawicowi dziennikarze przestali sie bac i otworzyli buzie, media ortodoksyjne, prawicowe, 'wyszly na swiatlo dzienne' uzywajac internetu i te media nie szczedzily ani krytyki lewicy, ani krytyki prawicy, ale podawaly i dalej podaja rzeczywiste informacje... oczywiscie, ze ci prawicowi dziennikarze, oprocz wiadomosci netto, pisza swoje op-ed, na stronach spolecznosciowych publikuja wlasne zdanie i w ten sposob spoleczenstwo ma okazje do sprawdzenia informacji z lewej i z prawej strony...
lewicowe media sa wsciekle... nie tylko stracily wylacznosc, ale jeszcze sa krytykowane i udawadnia sie ich klamstwa i manipulacje... wiec dyktatorek polecial i probowal zamknac tym prawicowym mediom buzie zadajac zamkniecia kanalu 14... i znow to nie wyszlo...
przez 12 lat rzadow netanyahu bylismy dziennie karmieni ta nienawiscia do niego, oczernianiami go, niesamowita krytyka kazdej jego politycznej decyzji, lekcewazeniem, umniejszaniem i osmieszaniem jego sukcesow...
taki amnon abramovitch, znany dziennikarz i komentator kanalu 12 powiedzial w roku 1999, kiedy netanyahu przegral wybory: 'benjamin netanyahu opuszcza scene historii bez zadnej pieczeci, bez zadnego realnego osiagniecia. bedzie marginesowa notatka, jesli wogole, w historii premierow w israelu'... ten sam abramovitch, razem z dziennikarzem odedem ben ami, podczas transmisji wieczornych wiadomosci w roku 1999 zmowili razem kadish za tego zyjacego premiera, zyczac mu jak najszybszego znikniecia z polityki... krytyke tego widzielismy tylko na prawicy... lewica bronila abramovitcha twierdzac, ze to bohater israela, bo zostal ciezko ranny na wojnie, jakby on byl jedynym, ktory kiedykolwiek zostal ranny na wojnie... on wyzdrowial bogu dzieki, ale mamy rannych na naszych licznych wojnach, ktorzy nie wyzdrowieli do dnia dzisiejszego, ktorzy zyja tylko przy pomocy respiratorow, ktorzy po prostu nie sa zdolni do zycia bez pomocy 24/24...
lewica dostala rachunek od narodu w tych wyborach... za ta nienawisc, za pucz polityczny zrobiony przy pomocy prokuratury i policji, za podzeganie, oczernianie, za bojkotowanie netanyahu, bo tak rzeczywiscie nie bojkotowali tylko netanyahu, przede wszystkim bojkotowali prawice israelska, polowe narodu, ktory rowniez rozdzielali na tych 'slusznych' i na te 'ciemne sily'...
ale mimo tego, ze przez poltora roku deptali israelska demokracje, ten narod wiedzial lepiej i wiedzial, kiedy ta lewica chce postawic go plecami do sciany i zniszczyc wszystko, co dobre w tym kraju, zniszczyc demokracje, oddac wladze w rece sedziow, odebrac mu wolnosc slowa i poszedl tlumnie do urn wyborczych...
lewica nie spodziewala sie tego... zamiast zrobic rachunek sumienia, zamiast zastanowic sie, jak doszlo do tej przegranej, teraz probuje nam wmowic, ze przegranej to tak naprawde nie bylo... ze to tylko 'technicznie'... ze wlasciwie 'jest remis'... jaki remis? nawet z partiami arabskimi nie osiagali wiecej, niz 55 mandatow w porownaniu z blokiem prawicowym, ktory bez arabow, bez partii lewicowych, zdobyl 64... na jakiej podstawie uwazaja, ze to 'remis' i ze moga utworzyc koalicje? jaka koalicje? z jakimi partiami?
przez poltora roku nasze zrekrutowane media nie opublikowaly nawet jednej krytyki tego rzadu... nie bylo krytyki utworzenia rzadu przez oszusta z 6 mandatami, nie bylo krytyki z dolaczenia do tego rzadu islamskiej partii, ani slowa o decyzji przekazania arabom 53 miliardow shekli na 'rozwoj sektora arabskiego', chociaz bylo jasne, dokad trafia te pieniadze... nie bylo krytyki rzadu, ktory zlekcewazyl wszystkie reguly i zasady knesset odbierajac partiom opozycyjnym odpowiednia reprezentacje i tym samym jakikolwiek wplyw na prace israelskiego parlamentu, ani slowa wyrzucaniu tych prawicowych parlamentarzystow z posiedzen komisji parlamentarnych, zeby za duzo nie krytykowali... ani slowa o lamaniu przez ten rzad i sad najwyzszy podstawowych praw w israelu, ani przecinka o niszczeniu stosunkow miedzynarodowych z innymi panstwami, ze juz nie wspomne braku krytyki rzadu w sprawie umowy nuklearnej z iranem i zachwytu nad ta nieszczesna umowa z hizballakami... przez poltora roku tego strasznego rzadu wg naszych zrekrutowanych mediow wszystko bylo cacy... jesli cos skrytykowano, to tylko 'nieodpowiedzialne zachowanie opozycji'...
rzad dopiero sie tworzy... sa rozne gdybania, rozne zadania z roznych stron koalicji... jak dlugo netanyahu nie opublikuje skladu nowego rzadu, to wszystko jest przypuszczeniami, gdybaniami, wishful thinking ze strony prawicy i oczywiscie niesamowita krytyka ze strony lewicowych mediow, ktora rozpoczela sie juz podczas kampanii wyborczej...
nagle te nasze zrekrutowane media umieja 'krytykowac' ten jeszcze niepowstaly rzad... jeszcze nie znaja podstawowych linii koalicyjnych... jeszcze nie wiedza, kto dostanie jakie ministerstwo... ale juz dostajemy 'koniec demokracji', 'rzady ultraortodoksow', 'zniszcza wladze prawa', 'ben gvir podpali caly kraj'... tak tak, ben gvir to to niebezpieczenstwo dla demokracji israela... przypominaja przynajmniej raz na 3 dni, ze ben gvir jak mial 17 lat, bral udzial w wiecach kahane, wiec jak nic zrobi teraz arabom 'transfer'... ben gvir ma dzisiaj 46 lat... bardzo, bardzo bym chciala wiedziec, jakie glupoty robil taki abramovitch, ben ami, taki uri misgav czy dana weiss i cala reszta tych dziennikarzyn, kiedy mieli 17 lat, bo przeciez w tym wieku kazdy robi jakies glupoty i kazdy dzisiaj sie z tego smieje... ale ben gvir to nie kazdy... ben gvir to piroman...
o rachunku sumienia lewicy nie ma mowy... jedynym 'sukcesem' tego rzadu jest kompletne rozbicie lewicy israelskiej, tak potrzebnej w demokratycznym systemie rzadow... trzeba miec nadzieje, ze pewnego dnia znajdzie sie jakis lewicowy polityk, ktory bedzie umial stworzyc alternatywe dla prawicy... prawdziwa alternatywe, chcaca rowniez panstwa zydowskiego, broniaca bezpieczenstwa, rownosci spolecznej, dbajacej o dobra edukacje dla wszystkich, ale przede wszystkim lewice, ktora nie chce niszczyc rywala politycznego klamstwami, oczernianiami i wymyslonymi aktami oskarzenia i umie sie przyznac do porazki... jesli tego nie bedzie, jesli beda kontynuowac ta linie nienawisci, to za 4 lata, w nastepnych wyborach, prawica dostanie 70 mandatow...
- netanyahu zaproponowal przywodcom prawicowej koalicji rozdzielenie ministerstw i stanowisk, zaprzysiezenie rzadu w przyszlym tygodniu, ale bez umow koalicyjnych, zeby 'jak najszybciej usunac rzad lapida i ministrow z ich ministerstw'...
zgodnie z propozycja netanyahu, rzad powstanie na podstawie 'chudego' porozumienia i ogolnych punktow dla wymaganych zmian i porozumienia koalicyjne beda podpisane pozniej... ci, ktorych zadania nie zostana spelnione, beda mogli wyrazic wotum nieufnosci do rzadu w czasie przeprowadzania budzetu...
szefowie parti yahadut ha-torah i smotrich sprzeciwiaja sie: 'co nie zostanie zatwierdzone teraz, nie zostanie nigdy zatwierdzone'...
- itamar ben gvir, przewodniczacy partii otzma yehudit, ma sie spotkac dzisiaj po poludniu z netanyahu w siedzibie likudu w tel avivie...
- mafioso: 'kredyt israela jest zagrozony z powodu przekazania dodatkowych 3 miliardow shekli dla edukacji ortodoksyjnej'...
tak tak... ale kredyt israel nie byl zagrozony, kiedy przekazales sektorowi arabskiemu 53 miliardy shekli... nu, jeszcze pare dni twojego zastraszania i twojej nienawisci do ultraortodoksow...
- duzo glosow ze strony lewicowych i lewackich zydow israelskich, ktorzy po zwyciestwie prawicy w wyborach groza teraz opuszczeniem kraju...
moshe abutbul, parlamentarzysta shas: 'jesli lewicowcy wyjada z kraju, rozwiazemy kryzys mieszkaniowy'...
😃 😃 😃
boaz golan, dziennikarz: 'zwroccie uwage na czlowieka, ktory zostal wyrzucony przez wiekszosc narodu. 3 miliardow dla ultraortodoksow nie ma. 53 miliardy dla ruchu islamskiego za wygodne krzeslo – jest. i jeszcze kilka otwartych czekow dla arabskich partnerow i 500 milionow od gantza dla mahmouda abbasa. swoja droga, dla ultraortodoksow to naprawde nie 3 miliardy, ale wiecie... to lieberman. nie mozna uwierzyc w litere wychodzaca z jego ust'...
shimon riklin, dziennikarz: 'ludzie pytaja mnie: co sie z toba stalo? czego chcesz od netanyahu? wiec im odpowiadam: co obiecal. w pelni prawicowy rzad, ktory spelni to, co obiecal, bez zalu i bez szkoda. i kiedy slysze, ze netanyahu sprzeciwia sie napisaniu podstawowych linii dla rzadu i rowniez umow koalicyjnych, obawiam sie, ze netanyahu rozmaze nasze ogromne osiagniecie. daj bog, zebym sie mylil'...
bedzie git, riklin... beda linie podstawowe i beda umowy koalicyjne...
limor semimyan darash, profesor na uniwersytecie hebrajskim i komentatorka polityczna: 'jesli przewrot w roku 77 byl zwyciestwem w ramach demokratycznych regul gry, obecne zwyciestwo jest pod wieloma wzgledami odwroceniem antydemokratycznego puczu, ktory prowadzily sily polityczne, sadowe i medialne. prawica zwyciezyla nad tym wszystkim i dzieki temu nie tylko odniosla zwyciestwo polityczne, ale uratowala demokracje'...
amichai shikli, likud, wczoraj: 'lapid powiedzial dzisiaj, ze rabin byl bojownikiem w armii pokoju, a on, lapid, jest bojownikiem w armii demokracji. badzmy precyzyjni, rabin byl bojownikiem i dowodca w palmachu i w cahalu. co do bojownika lapida, to my jeszcze czekamy na ostateczna wersje o jego sluzbie wojskowej. a w sprawie 'armii demokracji', nie jestem pewien, czy twoi partnerzy w partii, tacy jak shelach czy koll podpisza sie pod tym tytulem'...
yinon magal, dziennikarz, w odpowiedzi na te plakaty umieszczone teraz przez stowarzyszenie dla praw obywatela w israelu: 'wiekszosc narodu israela = wielka ciemnosc'...
'walczymy o prawa czlowieka rowniez wtedy, kiedy ciemnosc jest wielka'...
(https://pbs.twimg.com/media/Fg9SXY3XgAEE6Dn?format=jpg&name=small)
burza w moim mocarstwie od wczoraj z powodu przemowienia bezalela smotricha na specjalnym posiedzeniu ku pamieci rabina wczoraj w knesset... smotrich miedzy innymi oskarzyl shabak nie tylko, ze nie umieli ochronic zycia tego premiera, ale ze brali udzial w podzeganiu przeciwko rabinowi przez ich agenta avishaia raviva, ktory byl tym glownym podzegaczem, organizowal demonstracje przeciwko rabinowi i byl w kontakcie z yigalem amirem...
wczoraj poznym wieczorem slyszalam rowniez interview z dwoma autorami ksiazki o tym morderstwie, ktorzy szukajac w archiwum israela zupelnie innych materialow, dostali pomylkowo dostep rowniez do tajnych materialow zwiazanych z tym morderstwem, wykorzystali oczywiscie ta mozliwosc i napisali ksiazke-dokument z nazwiskami i cytatmi z tych dokumentow... wynika z nich bezprzecznie zaangazowanie shabaku w to straszne morderstwo...
shabak oczywiscie zaprzecza, ale avishai raviv i jego rola jest znany israelskiemu spoleczenstwu od lat, nawet jak bez tych nowych detali... i juz sa zadania otworzenia sledztwa w tej sprawie...
nie ma jeszcze zadnych informacji ze spotkania netanyahu z ben gvirem, ale z przeciekow wynika, ze ben gvir dostanie ministerstwo bezpieczenstwa wewnetrznego...
obok ben gvira siedzi yariv levin...
(https://images.wcdn.co.il/f_auto,q_auto,w_1400,t_54/3/4/5/4/3454239-46.jpeg)
doslownie nie ma tachles wiadomosci... tylko gdybania, tylko opinie dziennikarzy, ktore oczywiscie jutro beda zupelnie inne...
jedyne, co jest jasne, to ze netanyahu prowadzi intensywne rozmowy ze wszystkimi partiami koalicyjnymi i wszyscy sa zgodni co do jednego: jak najszybciej utworzyc nowy rzad...
i w usa i w europie widac powrot prawicy i lewica dostaje szalu...
jutro wybory w usa i prognozy mowia, ze republikanie przejma wladze w kongresie...
i teraz slysze joe-boy mowiacego: 'demokracja jest w niebezpieczenstwie'...
lewactwo na calym swiecie w tych samych sloganach... w tym samym niezrozumieniu, ze sami sa winni swojej porazki...