Balkonic.com

Main => News from Israel => Topic started by: dana on April 23, 2025, 05:59:35 PM

Title: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 23, 2025, 05:59:35 PM
dzisiaj wieczorem o godzinie 20:00 israel rozpoczyna uroczystosci yom ha-shoah ve ha-gvura jednominutowa syrena i uroczystoscia w yad vashem, ktore potrwaja caly jutrzejszy dzien, z 2-minutowa syrena o godzinie 10:00 rano... kawiarnie, kina beda zamkniete... programy tv i radia beda mowic tylko o tej tragedii narodu zydowskiego... podczas syren narod israela zatrzyma sie calkowicie, oddajac czesc 6 milionom zamordowanym w tej strasznej wojnie...

w israelu zyje dzisiaj 120 507 ocalalych...

w tym roku uroczystosci odbywaja sie pod haslem 'z glebin: bol wyzwolenia i rozwoju. 80 lat od kapitulacji nazistowskich niemiec'...

'sila narodu lezy w jego pamieci – to ludzkie prawo. i jesli chcemy zyc, jesli chcemy i dazymy do przekazania zycia naszym dzieciom, jesli wierzymy, ze nalozono na nas torowanie drogi do przyszlosci, to przede wszystkim nie wolno nam zapomniec i musimy to zapisac.

profesor ben zion dinur
wiadomosci yad vashem, 1956'...

profesor ben zion dinur – miedzy innymi historyk, jeden z zalozycieli yad vashem i pierwszy przewodniczacy jego zarzadu 1953 – 1959...
Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 23, 2025, 06:20:14 PM
z zeznan mojej matki w yad vashem...

'przez caly czas pobytu w getcie ja nie moglam sie z tym faktem pogodzic. wydawalo mi sie, ze za murem sa inni ludzie, inny swiat, inne niebo i mialam moj sposob spedzania czasu wolnego. to bylo tak, mielismy klatke schodowa, dom, ktorego okna wychodzily na strone za murem i patrzec tam, spogladalam tam na ludzi i wydawalo mi sie, ze tam jest inne zycie i inny swiat i bardzo chcialam byc tam. ja namawialam stale mojego meza, zebysmy sie przeniesli na strone aryjska, ale on nie chcial. przede wszystkim nie chcial zostawic rodzicow. po drugie bal sie zwyczajnie, chociaz wygladal bardzo dobrze. tak sie mowilo: dobrze wygladal, zle wygladal i nie myslalo sie o tym, ze jest blady czy ma rumience, ale czy ma taki nos, czy inny nos. wiec on mial dobry nos i wygladal bardzo dobrze. typowy nordyk, jasny blondyn, wysoki i prosty. ale mimo to on sie bal. dopiero wtedy, kiedy male getto przeszlo do duzego getta, podczas akcji i to byl ten poczatek i to juz budzilo niepokoj. ale zydzi to sa niepoprawni optymisci. wciaz wierzyli w jakis cud. zreszta trudno bylo uwierzyc w to, co sie stalo, bo to byly wypadki bez precedensu i tego nikt nawet nie mogl sobie wyobrazic. i ja caly czas myslalam, jak to zrobic, zeby znalezc sie po tamtej stronie. ale jak juz rzeczywiscie nie bylo nic do stracenia, juz przeszlismy dziesiec mieszkan i juz wiadomo bylo, jaki los spotyka tych wszystkich ludzi, ktorych lapie sie, wysiedla sie i prowadzi sie na umschlagplatz, ja wtedy postanowilam uciec. bo tu na miejscu dla nikogo z moich bliskich nic nie moglam zrobic i wydawalo mi sie, ze jak przejde tam to ich wszystkich wyprowadze. i postanowilam wyjsc.

sytuacja byla juz tak dalece tragiczna, ze nikt mi sie nie sprzeciwial, ani rodzice, ani maz. odwrotnie, ojciec powiedzial: 'jestem zadowolony, ze tam idziesz, bo przynajmniej ja tu bede umieral ze swiadomoscia, ze ty cos zrobilas, zeby sie ratowac'.

ale nie mialam pieniedzy na zaplacenie 'wachy'. wtedy zwrocilam sie do przyjaciol, odwiedzalam rozne kryjowki i zaczelam szukac pieniedzy.

skonczylo sie tym, ze poszlam na ulice, to chyba byly nalewki albo gesia, juz nie pamietam, ja weszlam z jednej strony, a z drugiej strony byla niemiecka kolumna na samochodach i rowerach i z miejsca zamkneli ulice i zaczela sie cala historia na tym odcinku. bylam na tej ulicy dlatego, ze tam byl 'shop', w ktorym nie pracowal moj maz ani rodzice, ale byli tam zameldowani. im zdawalo, ze to im daje troche bezpieczenstwa.
wiec ja szlam do nich po zalatwienie tych spraw pienieznych. dostalam 50 zlotych, ktore mialy mi starczyc na zaplacenie 'wachy'. bylam w kontakcie z naszymi przyjaciolmi po aryjskiej stronie, ktorzy mieli na mnie czekac.
ale balam sie, ze mnie zlapia. wbieglam na schody w tym domu, w ktorym byli rodzice meza i maz. i widzialam, ze wszyscy biegna na jakas klatke schodowa, biegna do kupy. ale ja weszlam na druga klatke schodowa tam, gdzie rodzice mieli byc. ale ich nie bylo i powiedzieli mi, ze oni poszli tam. wiec jak juz bieglam po schodach na czwarte pietro zobaczylam jakiegos pana, ktory zamykal drzwi na klodke. i zapytalam o rodzicow. to on powiedzial: 'oni juz tam sa, juz sa schowani, ale ja juz nie mam czasu, zeby pania tam wpuscic'. i sam polecial na dol. to byl sam kierownik tego 'shopu' i jemu sie wydawalo, mial te zelazne papiery, wiec on reprezentowal ten 'shop'. a ci wszyscy, ktorzy byli niepewni, to zamknal ich na klodke na jakims strychu. i mnie juz nie wpuscil.
ja zostalam pod tymi drzwiami, a on zszedl na dol. dom byl zupelnie opustoszaly. to byly cztery oficyny z takim podworkiem ze studnia i ja gdzies na czwartym pietrze sama jedna na tym strychu. w dole bylo slychac krzyki i strzaly. ja wiedzialam, ze za tymi drzwiami jest moj maz i rodzice i wlasciwie tez bezpieczenstwo. i pamietam, ze pierwszy raz w zyciu i ostatni wpadlam w absolutnie paniczny strach. to mi sie ani przedtem ani potem nie zdarzylo. mnie sie wydawalo, ze ja stoje przed jakims dzwigiem, ktorego zeby zaciskaja sie na mnie i zaczelam krzyczec 'wladek ratuj!', krzyczalam do tych zamknietych drzwi. jemu sie zdawalo, ze on slyszal moj glos. ale ja w pewnej chwili sama uslyszalam moj glos i przestalam krzyczec. i tak, jak bardzo bylam przerazona, tak sie nagle uspokoilam. pokrecilam sie jeszcze troche na strychu, zajrzalam, gdzie moge sie schowac – pod drzwi i jakas fure rupieci z tym, ze jak mnie tu znajda, to mnie zastrzela.
 
ja sobie zeszlam na dol, sama i dolaczylam sie do tej grupy, ktora juz stala ustawiona w szereg na umschlagplatz. i tam mnie zobaczyl – bylo dwoch naszych znajomych policjantow, przyjaciol, maz mial tych przyjaciol – i jak jeden zobaczyl mnie, to tylko zalamal rece i nic nie zrobil i nic nie mogl zrobic. i tak mnie zaprowadzono na umschlagplatz.

na umschlagplatzu na stawkach byl szpital. i to byl szpital zakazny i dla tego oddzialu byl lekarz, u ktorego ja pracowalam na czystej. tak, ze personel mnie znal, ale do szpitala nie chcieli mnie wpuscic, bo byla 'wacha', stali policjanci przed szpitalem. i ja sie krecilam w tym tlumie ludzi na umschlagplatzu i szukalam sobie miejsca, gdzie sie mozna schowac. i takiego miejsca nie znalazlam i znow doszlam do szpitala. i akurat w tym momencie ktos z personelu szpitalnego stal na dole i zobaczyl mnie i powiedzial do tych policjantow 'ona musi wejsc'.

to byl pierwszy krok do wolnosci, do ratunku. i polozono mnie najpierw do lozka jako chora. jak niemcy przyjda, to ja jestem chora. pozniej ktos puscil pogloske, ze chorych beda rozstrzeliwac na miejscu. wobec tego wstalam z lozka i zaczelam myc podlogi i pomyslalam sobie 'bede tutaj pracownica'. i co chwila zmienialam idee, co robic. i tak przeszla cala noc. i nazajutrz rano personel szpitala wypuszczono. ja wyszlam razem z nimi. ten przyjaciel policjant powiadomil mojego meza, ktorego odnalazl, ze ja zostalam zabrana na umschlagplatz. wiec jak wrocilam, najpierw poszlam do moich rodzicow. oni siedzieli w zalobie oplakujac mnie i tak samo u meza juz mnie oplakiwali, tak ze jakbym przyszla z tamtego swiata.

i nazajutrz wyszlam z getta. sama wyszlam. maz odprowadzil mnie do 'wachy'. 50 zlotych wzial policjant zyromski. wiecej nie mialam, wiecej nie dostalam i za te 50 zlotych wyszlam. na kawe juz nie mialam.

poszlam do tego znajomego naszych krewnych, ktory przychodzil do nich i ja go u nich poznalam. on mial na imie jurek, nazwiska nie pamietam. i to byl bardzo, bardzo przyzwoity czlowiek. i poprzedniego dnia on mial na mnie czekac, ale poniewaz nie wyszlam, to nie moglam sie juz z nim pozniej umowic, tak ze poszlam wprost do niego.
u niego nie moglam dlugo byc. tam byla liczna rodzina i male dziecko i to moglo sie rozniesc.

mialam adres jakiejs pani, jakiejs zydowki, ktora znala moich rodzicow. to byla wegierska obywatelka i miala prawo mieszkac jako obcy obywatel, ale byla pod obserwacja gestapo. ona mieszkala na mokotowskiej na czwartym pietrze w nowoczesnym domu. na czwartym pietrze byl taki rzad kawalerek, a na koncu byla ubikacja, ktora byla wspolna dla tych wszystkich kawalerek. wiec ona mi powiedziala: 'nie moge cie wziac do mojego domu, bo tu moze przyjsc w kazdej chwili gestapo na kontrole'. ale byla juz godzina policyjna i nie mialam dokad pojsc, to siedzialam cala noc w tej ubikacji i balam sie, ze ktos moze wejsc do ubikacji. to byla bardzo przykra noc w tej ubikacji.

i wtedy, nazajutrz rano, jeszcze poszlam do parku i posiedzialam sobie w parku, bylam glodna i przypomnialam sobie, ze mysmy spedzali letnie wakacje na wsi w jozefowie. to bylo w takiej bardzo pieknej miejscowosci, bardzo duzej, rozleglej, gdzie domki byly rozrzucone w lesie i w jednym z tych domkow mieszkala mila starsza pani z mezem, ktory byl wojskowym. i ona z moja mama stale grywaly w karty. i pozniej po powrocie do warszawy one sie od czasu do czasu spotykaly, to byla pani szubertowa. jej maz nazywal sie roman szubert. oboje juz nie zyja. to nie byly zadne bliskie wiezy. to byli mieszkancy warszawy, ktorzy spedzali lato tam gdzie my. i po powrocie to sie kilka razy spotykala z moja mama. tak, ze to nie byla zadna znajomosc, ktora wiazala, ani uczuciowo, ani moralnie ani emocjonalnie, nic, pod zadnym wzgledem, nawet nie towarzyskim. mialam jej adres. juz nie mialam co ze soba zrobic, nie mialam gdzie sie zwrocic i poszlam do niej.

to bylo male mieszkanko, pokoj z kuchnia. stala przed drzwiami, to pamietam i miala lzy w oczach. ona mnie objela, pocalowala i wzruszonym glosem powiedziala: 'nam nie wolno plakac'. w tej chwili poczulam sie polska patriotka na rowni z nia. po tym wszystkim, co sie dzialo w getcie, sam fakt zrownania nas byl dla mnie nieslychanie podniosly. to powiedziala i zniknela. i to trwalo dlugi czas. ja sie zastanawialam, czy ona poszla po policje – gdzie ona poszla? – i po dlugiej chwili ona przyniosla tace zastawiona jedzeniem i u niej znalazlam przytulek.
[...]
mowila dziwne rzeczy, ktore mnie na poczatku strasznie przerazaly. na przyklad, jak ktos obcy jak dozorca przychodzil do mieszkania, z ktorym byla zreszta zaprzyjazniona, to ona mi mowila w jego obecnosci tak: (przede wszystkim zaczelam sie nazywac maryla. iza to sie jej wydawalo imie niepolskie), wobec tego mowila do mnie tak: 'maryla, stawiasz na stole ta torbe jak zydowa...' wtedy ja predko wchodzilam do kuchni i myslalam sobie, jak stawia torbe na stole nie-zydowa. wiec za pierwszym razem bylam bardzo przerazona i ona mi to wytlumaczyla, ze jak ona mowi mi 'zydowa', to tamten nigdy nie pomysli, ze ja jestem zydowka. to bylo sluszne. ale u mnie za kazdym razem wywolywalo nie tylko uczucie leku, ale zaczelam sie zastanawiac, jak robi nie-zydowa.

i nawet pozniej po wojnie, w srodowisku, w ktorym uchodzilam za aryjke i mialam aryjskie nazwisko i aryjska przeszlosc, to mi mowiono: 'ty pewnie jestes zydowka, bo ty chodzisz jak zydowka'. patrzalam w lustro jak chodze, jak chodzi zydowka i jak chodzi nie-zydowka. nie widzialam zadnej roznicy. co widzieli inni ludzie tego ja nie wiem'....

pani szubertowa... pozniej moja i mojej siostry chrzestna,  'babcia lilusia', bo te prawdziwe nie przezyly tej wojny... ile razy przyjezdzalismy ja odwiedzic w warszawie, czekala na nas z jajkami faszerowanymi, ktore uwielbialysmy, uwielbiamy do dzisiaj i moje dzieci i wnuki rowniez... nie miala dzieci... jej meza oficera zamordowano w katyniu... byla czescia naszej rodziny... 

tutaj z moimi rodzicami po wojnie...
(https://i.imgur.com/7WrfPmF.jpeg)

Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 23, 2025, 08:37:25 PM
cos musialo mi sie pomylic, bo nie bylo syreny o godzinie 20:00... netanyahu spoznil sie pare minut z powodu 'wydarzenia bezpieczenstwa' przy wjezdzie do yad vashem... pewni demonstrowali tam i blokowali mu wjazd, ale dowiemy sie napewno pozniej, co bylo...

za to jestem oburzona przemowieniem naszego prezydenta... to upamietnienie shoah, upamietnienie 6 milionow bestialsko zamordowanych zydow na ziemi europejskiej... herzog wspomnial dwoch ocalalych... ale 90% jego przemowienia bylo o naszych porwanych, o naszych poleglych i zamordowanych w tej wojnie... o tym, ze trzeba przywrocic porwanych natychmiast, bez ociagania...

dla nich ustanowiono inny dzien pamieci... nie mozna, nie wolno mieszac tych dwoch tragedii...

moze tak herzog pojedzie do gazy, pogada z hamasem i jak nic przywroci naszych porwanych do domu 'teraz i natychmiast'... slow mi brak...
Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 23, 2025, 08:58:42 PM
netanyahu tez mowil o porwanych i wojnie w gazie, ale inaczej... porownal bezbronnosc zydow podczas tamtej wojny i sile cahalu dzisiaj... mowil o ocalalych i ich dzieciach i wnukach walczacych dzisiaj w gazie, poswiecajacych swoje zycie i mowil o ogromnym duchu w narodzie, wsrod ocalalych zyjacych wsrod nas, ktorzy przekazali ten duch przezycia swoim bliskim... i ponownie przyrzekl, ze narod israela, ktory przezyl tamtych nazistow, nie podda sie rowniez i tym dzisiejszym w gazie...

Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 23, 2025, 09:41:01 PM
ha-achron she-nishar... ostatni ktory pozostal...

jestem ostatnim, ktory pozostal
z glebi wolam ciebie czlowieku
dopoki serce mojej duszy wzywa
pozostalem zywy, nawet jak bylem martwy...

jestem ostatnim, ktory pozostal
pozostalem czlowiekiem, kiedy bylem numerem
bochenek chleba w twoim menu
a u mnie zawsze pod poduszka...

i w biegu poslancow
pozostalem sam
znicz przechodzi teraz z reki do reki
zabierzcie mi wszystko
ja jestem krzewem gorejacym
wy pozostaniecie tutaj
zeby opowiedziec...

jestem ostatnim, ktory pozostal
jeszcze naleze do generacji pustyni
nie mam odpoczynku, wedruje
i tylko wspomnienia w wagonie w jednym kierunku..

jestem ostatnim, ktory pozostal
wracam teraz do miejsc przeszlosci
ta trawa zielona z przerazenia
wolam cie matko ziemio...

i w biegu poslancow
pozostalem sam
znicz przechodzi teraz z reki do reki
zabierzcie mi wszystko
ja jestem krzewem gorejacym
wy pozostaniecie tutaj
zeby opowiedziec...

i miliony oczu
patrza teraz na mnie
jak moge zrezygnowac
jestem ostatnim ktory pozostal
zeby opowiedziec...


Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 23, 2025, 11:06:50 PM
kancelaria premiera wyjasnila teraz opoznienie w przybyciu netanyahu do yad vashem:
'konwoj premiera zostal opozniony dzisiaj wieczorem na krotki czas tuz przed przybyciem na ceremonie otwarcia obchodow yom ha-zikaron le shoah ve-gvura, na prosbe czynnikow ochrony spowodowana podejrzeniem o obecnosc niezidentyfikowanego drona w okolicy. po rozwianiu podejrzenia, konwoj kontynuowal swoja droge'...


Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 24, 2025, 02:59:05 PM
jest cos wyjatkowego w dniu upamietnienia shoah... kazdy z nas nosi to dzien w dzien w sercu... nie tylko ocalali, nie tylko ich dzieci, ale rowniez ich wnuki i prawnuki tez tak beda miec... to nie tylko zaloba prywatna... to zaloba calego narodu, upamietnienie przez caly narod... w tym roku to rowniez polaczenie tej zaloby z zaloba o ofiarach 7 pazdziernika... ale jest cos bardzo poruszajacego w tych wspolnych ceremoniach, jakie odbywaja sie wszedzie, w kazdym miejscu w israelu, z udzialem nas wszystkich... nawet przedstawiciele spoleczenstwa druzyjskiego zlozyli dzisiaj wieniec w yad vashem... i ta syrena, ktora zatrzymuje zycie w israelu na dwie minuty... nagle nie ma lewicy i prawicy, nie ma sporow, przez dwie minuty nie ma nienawisci, jest tylko absolutna cisza podczas tej syreny, schylenie glowy, 2 minuty myslami z tymi 6 milionami, ktorych nie ma z nami i tez mysl, jakby wygladal nasz narod, gdyby ich nie zamordowano... ilu artystow, lekarzy, naukowcow, pisarzy i poetow stracilismy... jakby wzbogacili nasz narod, nasz kraj i caly swiat... i oczywiscie te nasze osobiste, prywatne wspomnienia... zdjecia, niekonczace sie historie, ktore musimy, obowiazkowo musimy przekazywac dalej...

ciezki dzien dla narodu zydowskiego...

wczoraj netanyahu z jego zona spotkali sie w biurze premiera z ocalalymi...
(https://www.0404.co.il/wp-content/uploads/2025/04/IMG_20250424_105824-2048x1152.jpg)

(https://pbs.twimg.com/media/GpSPzmnX0AAbdlp?format=jpg)

wczoraj na murach starego miasta w jerozolimie: 'nigdy nie zapomnimy'...
(https://www.0404.co.il/wp-content/uploads/2025/04/IMG-20250424-WA0047.jpg)

wczorajsze upamietnienie wsrod naszych chlopcow na wybrzezu gazy...
(https://pbs.twimg.com/media/GpSRmsoWEAEskPD?format=jpg)

(https://www.c14.co.il/wp-content/uploads/2025/04/WhatsApp_Image_2025-04-24_at_12.51.37.jpeg)

i na placowce cahalu w poludniowym libanie w 3 rezerwowej kompanii 7106 batalionu dywizji galilejskiej ...
(https://pbs.twimg.com/media/GpP0PKmXUAAzNAq?format=jpg)

o 10:00 rozlegla sie w calym kraju 2-minutowa syrena...
(https://www.0404.co.il/wp-content/uploads/2025/04/IMG_20250424_104322.jpg)

(https://www.0404.co.il/wp-content/uploads/2025/04/IMG-20250424-WA0044-scaled.jpg)

azrieli center w tel avivie...
(https://www.israelhayom.co.il/wp-content/uploads/2025/04/24/24/Israel_Holocaust_Remembrance_Day_25355-54fcf-1-960x640.jpg)

rynek machane yehuda w jerozolimie...
(https://www.israelhayom.co.il/wp-content/uploads/2025/04/24/24/Israel_Holocaust_Remembrance_Day_11154-15790.jpg)

baza wojskowa kirya w tel avivie podczas syreny...
(https://pbs.twimg.com/media/GpSGPwJWkAAR7y9?format=jpg&name=small)

kitat konenut (mala grupa ochroniarzy osiedli przeznaczona do natychmiastowego dzialania w razie alarmu, zlozona przewaznie z mieszkancow osiedla, ktora dowodzi rabshatz – wojskowy koordynator bezpieczenstwa) w elon moreh podczas syreny...
(https://pbs.twimg.com/media/GpSlmiHXgAAftV_?format=jpg)

zaraz po syrenie uroczystosc skladania wiencow w yad vashem...
(https://www.israelhayom.co.il/wp-content/uploads/2025/04/24/24/Israel_Holocaust_Remembrance_Day_66292-1083a-960x640.jpg)

(https://www.0404.co.il/wp-content/uploads/2025/04/IMG_20250424_123918.jpg)

dzisiaj uroczystosc na kikar safra w jerozolimie, gdzie znajduje sie zarzad miasta, z udzialem burmistrza jerozolimy...
(https://www.0404.co.il/wp-content/uploads/2025/04/IMG-20250424-WA0051-2048x1365.jpg)

dwie uroczystosci w knesset z udzialem premiera, ocalalych i ich rodzin: 'kazdy czlowiek ma imie', na ktorej nasi parlamentarzysci opowiadali o swoich bliskich i zapalanie swieczek ku pamieci zamordowanych...
(https://pbs.twimg.com/media/GpSw8hDWgAAsuWz?format=jpg)

(https://pbs.twimg.com/media/GpSw8rCXUAAp4Nv?format=jpg)

parlamentarzysta moshe tur paz, z partii pajaca...
(https://www.srugim.co.il/wp-content/uploads/2025/04/OAM1514-scaled.jpg)

przewodniczacy knesset amir ohana...
(https://www.c14.co.il/wp-content/uploads/2025/04/OAM1506-1073x630.jpg)

netanyahu...
(https://www.srugim.co.il/i/wp-content/uploads/2025/04/D_ST4627-2-1__w650h331q80.jpg)


ale nie obeszlo sie oczywiscie bez 'dzialan' tych naszych anarchistow, ktorzy nawet w taki dzien nie umieja wstrzymac sie od ich 'protestow' pelnych nienawisci:

wczoraj, tuz przed rozpoczeciem yom ha-shoah, znalazl sie jeden, ktory w sercu tel avivu zrywal plakaty ze zdjeciami zolnierzy poleglych na tej wojnie...
(https://rotter.net/User_files/forum/680970947d40c4291.jpg)

(https://rotter.net/User_files/forum/6809f8bf240e11851.jpg)

i taki post skierowany do yinona magala, bo piszacy go wiedzial, ze tylko magal zamiesci ta informacje... nie znalazlam jej nigdzie indziej...
'shalom yinon
dzisiaj rano, yom ha-shoah, po 7 miesiacach w gazie, zranieniu i 3 miesiacach rekonwalescencji, w dzielnicy beit hakerem zobaczylem porownanie zolnierzy cahalu do nazistow. halucynacja'...

na zdjeciach nasz zolnierz i ruiny gazy z napisami 'tylko wypelnilem rozkaz' i 'nie wiedzielismy'...
(https://pbs.twimg.com/media/GpSF8y3WoAAZLcD?format=jpg&name=small)

i marsz zywych w polsce...
(https://www.israelhayom.co.il/wp-content/uploads/2025/04/24/24/MEMORIAL-POLAND-MARCH-SURVIVORS-21-960x640.jpg)

(https://www.israelhayom.co.il/wp-content/uploads/2025/04/24/24/MEMORIAL-POLAND-MARCH-SURVIVORS-24-1.jpg)

eli sharabi, ktory wrocil z gazy, z bratem sharonem...
(https://www.kan.org.il/media/smebc5bg/whatsapp-image-2025-04-24-at-130558.jpeg)

Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 24, 2025, 08:23:38 PM
w kibucu lochamei ha-getatot (bojownicy gett) odbywa sie teraz ceremonia zakanczajaca yom ha-shoah ve ha-gvura...

(https://www.makorrishon.co.il/wp-content/uploads/2022/04/WhatsApp-Image-2022-04-28-at-07.53.00-750x375.jpeg)

(https://www.makorrishon.co.il/wp-content/uploads/2024/05/Screenshot-36.png)
Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: Gamosia on April 25, 2025, 11:10:55 PM
Wszystkie te uroczystości są bardzo poruszające...
Dziękuję Ci Dano, że mogłam już wcześniej poznać historię Twoich rodziców! ❤

Tutaj pieśń Oyfn Pripetshik  w jidysz śpiewa 90letnia ocalała z Holocaustu i Shai Abramson...

Title: Re: yom ha-shoah ve ha-gvura 2025...
Post by: dana on April 26, 2025, 12:00:39 AM
kocham yiddish...  :)