Ustawa przeciw kłamstwu czy przeciw prawdzie?
Andrzej Koraszewski
(http://www.listyznaszegosadu.pl/upload/article/bild/1215/728577/auschwitz_s.jpg)
Awantura o nową ustawę o IPN nie tylko doprowadziła do dyplomatycznego kryzysu między Polską a Izraelem, wywołała również silne irracjonalne reakcje w obydwu społeczeństwach. Główny spór dotyczy określenia ,,polskie obozy śmierci". Nigdy takich obozów nie było i izraelscy historycy doskonale o tym wiedzą.
Izraelski dziennikarz, Eli Barbur pisał na swoim twitterze o wypowiedziach izraelskiego polityka Ja'ira Lapida: ,,Ten infantylny, lewacki i nedouczony matoł, który chciałby zastąpić Netanjahu, a może i przeszkodzić w zbliżeniu Izrael-Wyszehrad (choć wątpie, bo go to przerasta o 10 łbów...) Niezależnie od tego, MSZ w Warszawie powinno zażądać przeprosin."
Czym tak rozgniewał Lapid pochodzącego z Polski izraelskiego dziennikarza? Przekazaną również za pośrednictwem twittera mądrością, że:
Wymyślono to w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostały zamordowane, nie spotykając niemieckiego żołnierza. Były polskie obozy śmierci i żadne prawo tego nie zmieni. .
Pamiętając o mordowaniu Żydów przez lokalną ludność na Ukrainie, w Rosji, na Litwie, Łotwie i Estonii, w Polsce i w innych krajach można się zaledwie spierać o wielkości, ale nie o doskonale udokumentowane fakty. Drugie zdanie jest krzycząco fałszywe i kto jak kto, ale Izraelczycy spotykający się sto razy dziennie z potwornymi kłamstwami na temat swojego kraju powinni być wrażliwi na obronę przed kłamstwem.
Izraelski serwis informacyjny worldisraelnews.com, koncentruje się na określeniu ,,polskie obozy śmierci", przypomina, że nazywanie nazistowskich obozów ,,polskimi" jest swego rodzaju plagą, że tego określenia użył również w 2012 roku prezydent Obama, co wywołało w Polsce falę gniewu. Serwis przypomina, że ustawa musi jeszcze przejść przez Senat i zwraca uwage, że już pojawiło się w Polsce wiele głosów krytycznych przypominających, że takie prawo nie miałoby żadnego wpływu na wypowiedzi poza Polską, a w Polsce może ograniczać swobodę debaty na temat faktów historycznych. Cytuje się tu również wypowiedź prawniczki z warszawskiego oddziału Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Doroty Głowackiej, która stwierdziła, że ta ustawa może prowadzić do nadużyć.
W artykule w ,,Gazecie Wyborczej" Konstanty Gebert pisze, że gdyby ta ustawa miała wejść w życie w takim kształcie w jakim została uchwalona to on może dać osobiście prokuratorom możliwość sporządzenia aktu oskarżenia.
Gebert stwierdza dalej, że ,,liczni członkowie narodu polskiego ponoszą współodpowiedzialność za niektóre popełnione przez III Rzeszę zbrodnie nazistowskie" i dodaje, że takie stwierdzenie może stanowić przestępstwo w rozumieniu tej ustawy.
,,Zastrzegam – pisze dalej Konstanty Gebert - że nie przypisuję odpowiedzialności za te zbrodnie narodowi polskiemu w całości, bowiem jedynie jednostki, a nie narody, mogą ponosić odpowiedzialność za dokonane czyny. Narody wszelako są moralnie odpowiedzialne za to, jak czyny te pamiętają."
Autor wzywa do poprawienia tego prawa, dając do zrozumienia, że w obecnym kształcie może ono prowadzić, do zakłamywania historii.
Ustawa wywołała burzę głosów, które wydają się niepokoje Konstantego Geberta i wielu innych całkowicie potwierdzać. Gdybym podejrzewał, że pisowskie władze chciały wywołać nacjonalistyczną histerię, powiedziałbym, że im się to znakomicie udało (a dotyczy to zarówno postaw antysemickich jak i antyukraińskich). Nie mam takich podejrzeń, raczej jest to wynik bezgranicznej głupoty.
W artykule w wiadomosci.gazeta.pl stwierdza się, że ustawa nie zawiera wzmianki o ,,polskich obozach śmierci", że burza dotyczy zamiany art. 55, który w tej ustawie brzmi:
1. 1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367), lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości.
Jeśli przygotowujący ten tekst prawnicy sądzili, iż jest on dostatecznie jasny i nie budzi wątpliwości interpretacyjnych, to otrzymali informację, że jest dokładnie odwrotnie. Przedłożono Sejmowi do akceptacji projekt narzędzia prawnego, które sprawia wrażenie kija bejsbolowego, którym każdemu można dać po głowie.
Ambasador Izraela, Anna Azari powiedziała o tym w sposób znacznie bardziej wyważony niż Lapid, mówiąc, że Izrael też rozumie, kto budował Auschwitz i inne obozy i wszyscy wiedzą, że to nie byli Polacy jednak ta ustawa otwiera możliwość kary za świadectwa ocalałych z zagłady.
Obawiam się, że ta inicjatywa ustawodawcza otwiera również na oścież drogę do pozasądowych ,,wyroków". Wydaje się, że tę możliwość doskonale zwęszyli liczni internauci, których reakcje były łatwe do przewidzenia. W efekcie jeśli zamiarem było zamazanie czarnych kart naszej przeszłości, wydaje się, że ta ustawodawcza inicjatywa dostarczyła nowych dowodów na to, że nadal wielu gotowych jest w Polsce te czarne karty nie tylko wybielać, ale wręcz gloryfikować. Zamiast porządnej historii mamy tsunami nie tyko absurdów, ale i ścieków, Zamiast obrony przed kłamstwem, będziem brnęli w zakłamanie.
Wypada tylko mieć nadzieję, że rząd jednak się zreflektuje i skieruje tę ustawę do ponownego (mniej pospiesznego) opracowania.
http://www.listyznaszegosadu.pl/znasz-li-ten-kraj/ustawa-przeciw-klamstwu-czy-przeciw-prawdzie
..lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni,...
ustawa wskazuje na koniecznosc podkreslania rzeczywistych sprawcow i nie ma zamiaru ich bronic
???
...poprawiona wersja powinna zaadresowac nieudolnosc Polski w radzeniu sobie z problemem nienawisci do mniejszosci narodowych i wskazac winnych tego stanu rzeczy jako szkalujacych dobre imie Polski...
???
Quote from: lipniaczek on January 29, 2018, 05:19:25 PM
..lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni,...
ustawa wskazuje na koniecznosc podkreslania rzeczywistych sprawcow i nie ma zamiaru ich bronic
???
tak i ma na mysli niemcow... ale polacy tez mordowali... nie wszyscy oczywiscie z nie, ale byli tacy...
Quote from: lipniaczek on January 29, 2018, 09:55:39 PM
...poprawiona wersja powinna zaadresowac nieudolnosc Polski w radzeniu sobie z problemem nienawisci do mniejszosci narodowych i wskazac winnych tego stanu rzeczy jako szkalujacych dobre imie Polski...
???
niech popatrza na wiekszosc polonii amerykanskiej, jak ta pluje na polske...
...polonia plujaca na Polske - oksymoron?...
???
nu tak to jest... naczytalam sie tej polonii az do wymiotow...
W trakcie lektury tekstu Andrzeja Koraszewskiego nasunęło mi się kilka refleksji, mających w dużej mierze formę pytań. Oto one:
Konstanty Gebert obawia się, że nowe zapisy ustawy o IPN mogą prowadzić do zakłamywania historii. Nie żyję wprawdzie aż tak długo by wiedzieć o tym z autopsji, ale mam nieodparte i niebezpodstawne przekonanie, że historia Zagłady była wielokrotnie zakłamywana od samego początku, przez rozliczne strony, z rozlicznych powodów i w rozlicznych celach, pomimo braku tych zapisów - więc zupełnie nie pojmuję, po co owym kłamcom zapisy te miałyby być teraz raptem potrzebne?
No, chyba że tym zakłamywaniem miałby ochotę zajmować się teraz IPN - ale czy takie podejrzenie nie pachnie czasem pomówieniem?
Zaś co do samych obaw: środowisko "Gazety Wyborczej", do którego Konstanty Gebert przynależy, obawy, graniczące nierzadko z manią prześladowczą, głośno wyraża od samego początku jej istnienia - czyli mniej więcej od 28 lat, co jednak wcale nie przeszkadza temu środowisku w jakże częstym uprawianiu rozlicznych prowokacji wobec tych, których się tak bardzo obawia! Ujmując rzecz obrazowo: wygląda to tak, jakby roznegliżowana panienka przechadzała się samotnie ciemną nocą po "podejrzanych" zaułkach miasta, obawiając się zgwałcenia. Owszem, ona ma prawo do takich spacerów - ale czy musi...?
Pozasądowe "wyroki" były, są i będą wydawane całkiem niezależnie od jakiegokolwiek prawa - i zapisy prawne niczego w tej materii nie zmieniły i nie zmienią. W 1976 roku został w Polsce wprowadzony zapis konstytucyjny - a więc wyższej rangi od zapisu ustawowego - nakazujący miłość do ZSRR... i co: czy ktokolwiek, z powodu zaistnienia tego zapisu, pokochał Związek Radziecki bardziej, niż kochał go przedtem?!
Sądowe zaś wyroki (a do takich przecież zmierza sporny zapis w ustawie) zapadają w toku procesowym; jest to coś zasadniczo odmiennego od kar administracyjnych, które są nakładane arbitralnie i jeżeli ukaranemu nie przysługiwałoby odwołanie do sądu, byłyby to kary "zamordystyczne".
Biorąc pod uwagę słowa umieszczone w nowym zapisie ustawy o IPN: "... i wbrew faktom ..." oraz to, że w postępowaniu sądowym karnym obowiązuje domniemanie niewinności, w celu skutecznego doprowadzenia do ukarania oskarżonego podmiot oskarżający musiałby udowodnić, że fakty, na podstawie których oskarżony sformułował swoje, podlegające karze, wnioski, w ogóle nie miały miejsca. Takiej sytuacji prawnej mogą obawiać się różnego rodzaju fantaści, snujący swoje rozważania w stylu "wprawdzie było 5, ale lepiej zabrzmi 500", ale nie osoby mówiące prawdę - nawet, gdy w głoszeniu tej prawdy, z powodu swej zawodnej pamięci, cokolwiek się z nią "rozminą".
Ale są oczywiście sądy wyrokujące tendencyjnie bądź pod zamówienie. Oj, są, są! Przykłady takich wyroków można by mnożyć niemal bez końca. Czy jednak z tego powodu należy radykalnie złagodzić już obowiązujące prawo (bo przecież nie tylko prawo dopiero przewidywane do wprowadzenia!) - tak, by nie było ludzi odsiadujących nierzadko wieloletnie wyroki więzienia za faktyczną niewinność? Sądzę, że nie tędy droga; poza tym nad sądownictwem w Polsce są jeszcze trybunały międzynarodowe.
Zaś, przywołując słowa Doroty Głowackiej, że "ta ustawa może prowadzić do nadużyć" warto pamiętać o tym, że niemal każda ustawa (i nie tylko ten rodzaj aktu prawnego) może prowadzić do nadużyć (dość wspomnieć onegdaj słynną "falandyzację").
Nie mając ochoty na szczegółowe recenzowanie nowych zapisów ustawy o IPN, chcę jednak wyrazić swój pogląd, że reakcje na te zapisy są moim zdaniem mocno przesadzone i słabo uzasadnione - polegają bowiem bardziej na przypuszczeniach i gdybaniu, niż na mocnych uzasadnieniach i oparciu na tym, co już miało w materii, której zapisy te dotyczą, miejsce.
Przepraszam, że ten mój wpis jest taki rozwlekły (niestety, do osób umiejących wypowiadać się zwięźle nie należę) i mam nadzieję, że nikogo tym wpisem nie uraziłem.
egrabrych bardzo ładnie napisałeś. Lepiej bym tego nie wyraził.
...jestem zadowolony, ze Polsce udalo sie pod presja przekrecic kartke (prawo kazdego na swiecie) - teraz pora na dyskusje o poprawkach...
???
dobry i wywazony glos, egrabrych... :)