z: http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22096793,arabow-droga-przez-meke-dlaczego-arabskie-konflikty-sa-tak.html
Także w konflikcie izraelsko-palestyńskim odpowiedzialność rozkłada się na obie strony. W izraelskiej wojnie o niepodległość w 1948 r. i w wojnie Jom Kippur w 1973 r. to Izrael był stroną zaatakowaną, podczas gdy w wojnie sześciodniowej w 1967 r. i w pierwszej wojnie libańskiej w 1982 r. Izrael zaatakował, gdy strona przeciwna dostarczyła casus belli (odpowiednio: zamknięcie cieśniny Tiran i ostrzał Galilei). Za to w wojnie synajskiej w 1956 r. i w drugiej wojnie libańskiej w 2006 r. Izrael istotnie był agresorem. Dla organizacji palestyńskich zresztą (Organizacji Wyzwolenia Palestyny do 1988 r., Hamasu do dziś) samo istnienie państwa żydowskiego jest aktem agresji usprawiedliwiającym wszelką przemoc.
Izrael odpowiada wprawdzie z równą przemocą,
Mój Boże jak to skomentować?? Nie mam kulturalnych słów.
Paweł
Także w konflikcie izraelsko-palestyńskim odpowiedzialność rozkłada się na obie strony. W izraelskiej wojnie o niepodległość w 1948 r. i w wojnie Jom Kippur w 1973 r. to Izrael był stroną zaatakowaną, podczas gdy w wojnie sześciodniowej w 1967 r. i w pierwszej wojnie libańskiej w 1982 r. Izrael zaatakował, gdy strona przeciwna dostarczyła casus belli (odpowiednio: zamknięcie cieśniny Tiran i ostrzał Galilei). Za to w wojnie synajskiej w 1956 r. i w drugiej wojnie libańskiej w 2006 r. Izrael istotnie był agresorem. Dla organizacji palestyńskich zresztą (Organizacji Wyzwolenia Palestyny do 1988 r., Hamasu do dziś) samo istnienie państwa żydowskiego jest aktem agresji usprawiedliwiającym wszelką przemoc.
Izrael odpowiada wprawdzie z równą przemocą,
Mój Boże jak to skomentować?? Nie mam kulturalnych słów.
Paweł