News:

SMF - Just Installed!

Main Menu

Zapowiedziano rozpoczęcie wojny w ciągu kilku dni

Started by dana, December 11, 2016, 01:38:26 PM

Previous topic - Next topic

dana

(opublikowane po raz pierwszy na portalu erec israel 28 sierpnia 2013 roku)



Bardzo dawno temu wojna wyglądała tak, że kobiety i dzieci zostawały w domu, żegnały z łzami swoich mężów-braci-synów, którzy bez najmniejszego strachu szli chronić ojczyznę, albo właśnie na odwrót - zdobyć jeszcze kawałek ziemi sąsiada. Rodziny były bezpieczne, najwyżej wojak nie wrocił do domu.

Później wojna wygladała tak, że front byl wyraźny, a kobiety i dzieci ginęły, gdy wróg "przewalał" się przez wioski i miasta, ale front był frontem.

Jeszcze później ludzkość doszła już do samolotów, więc bombardowało się front i czasem też miasta i wsie.

W ostatniej wojnie światowej front był wyraźny tylko na początku, a później to już bombardowano z góry wszystko, co się ruszało, a jak jakiś krnąbrny naród nie był gotowy się poddać -  zrzuciło się bombę na ludność cywilną, zabiło w ciągu kilku minut około 50 tysięcy ludzi (później jeszcze przez lata umierali z powodu następstw zrzucenia tej bomby) i wojna została zakończona.

Pierwsza wojna jaką ja przeżyłam, w 1991, to była jakaś dziwna wojna... Przede wszystkim frontem zostały tyły, a front tyłami - to żołnierze dzwonili do domów rodzinnych z pytaniem, czy wszystko jest w porządku. Odległosci nie miały już dużego znaczenia - nawet jeden żołnierz iracki nie postawił nogi na ziemi Izraela, za to urządziliśmy sobie wg zaleceń tzw. szczelne pokoje, dzieci nas uczyły, jak się zakłada maskę przeciwgazową, a jak nie bylo alarmu, to oglądaliśmy wojnę w telewizji.








Amerykanie wtedy załatwili tę wojnę tak: po pierwszej nocy bombardowania ogłosili, że wygrali - ale trwało jeszcze 6 tygodni, zanim zadecydowali ostatecznie, że wygrali. (Jednak później okazało się, że tak znowu nie wygrali i powtórzyli całą historię jeszcze raz kilka lat później - też zakończyła się wielką wygraną i wprowadzeniem demokracji w Iraku, którą tam widzimy: codzienne zamachy i dziesiątki zabitych.)

Jako że Amerykanie to naród wyjątkowo uprzejmy i chętny do pomocy, to codziennie informowali nas, i Saddama, gdzie będą bombardować następnego dnia. Natomiast w Izraelu meteorolodzy byli bezrobotni przez 6 tygodni, bo zabroniono podawania nawet prognozy pogody.

Izrael podzielono na 6 okręgów, nazywając każdy kolejno pierwszymi 6 literami alfabetu hebrajskiego, ułatwiając w ten sposób pracę dowództwu tyłów, które tylko zawiadamiało nas, że mieszkańcy okręgu np. alef mają pozostać dalej w schronach lub w tych szczelnych pokojach, a reszta obywateli Izraela może wyjść i sobie już zrobić kawę... Wtedy cały kraj i jego ciocia wiedzieli, że saddamowski Scud spadł w okręgu Tel Awiwu i dzwoniło się sprawdzić, czy rodzina i przyjaciele są ok... Rachunki za telefony były astronomiczne.




Oprócz tego mieliśmy też w radio stację, która milczała... Zdaje się, że to też jeden z genialnych wynalazków izraelskich. Nic tam nie było, nawet piśnięcia. Natomiast, gdy rozlegała się syrena alarmowa, to wtedy ta stacja również wyła. I żeby każdy był zabezpieczony, to w momencie alarmu w tv ukazywała się plansza z napisem "alarm" w 6 językach: hebrajskim, arabskim, angielskim, rosyjskim, amharskim i hiszpańskim, bo mamy też dużo emigrantów z Ameryki Południowej, jak wiadomo...




Dostawaliśmy w kość wtedy, bo spadło na nas 39 rakiet Scud, ale Stany Zjednoczone nie pozwoliły nam oddać. Chociaż jestem przekonana, że załatwilibyśmy wtedy to lepiej i pewnie szybciej, niż oni - a już na pewno nie mielibyśmy traumy z tego powodu, że nas biją, a my możemy najwyżej opowiadać sobie historię o dobrze wychowanej Żydówce, którą napadł atak kaszlu, gdy miała założoną maskę przeciwgazową i zakryła sobie filtr dłonią, żeby nie kaszleć na siedzących obok...

I tym razem zapowiada się nam podobna wojna: polecą rakiety koalicji na Syrię. Najprawdopodobniej polecą też z Syrii, albo z Libanu, albo z Gazy, albo ze wszystkich tych 3 miejsc, rakiety na Izrael... Maski są, chociaż nie wszyscy je mają. Amerykanie podobno wiedzą dokładnie, gdzie chcą uderzyć. Izrael tym razem chyba nie posłucha "sojuszników" i odda, jeśli coś poleci na nas.

Jednak nowości nie może zabraknąć, bo przecież ludzkość prze naprzód i rozwija ciągle metody zabijania: tym razem "opozycja" syryjska, która morduje nie gorzej niż wojska Assada, jeden tam nawet zjadł serce zabitego wroga, przesłała Hussajnowi O. listę celów, które wg tej właśnie opozycji, powinny być zbombardowane...
Mam tylko nadzieję, że Assad też posłał taką listę...
Co ja Wam idę powiedzieć..? zapowiada się interesująco...





ona jest jak ten mur wokol izraela ktorego gola glowa nie rozbijesz
(forumowicz melord o mnie)