Quote from: dana on February 18, 2018, 03:35:59 PM
...
Przepraszam, Dana, ale nie odniosę się w żaden sposób do tego, co mi napisałaś w odpowiedzi. Po prostu nie mam na to ochoty. Zresztą i tak ktoś w polemice musi mieć ostatnie słowo - inaczej ciągnęła by się ona w nieskończoność. Wolę, byś te "ostatnie słowo" miała Ty. Nawet, jeśli w ten sposób nie obronię (poddam walkowerem) którąś ze zgłoszonych przez siebie tez.
Wyjątek uczynię tylko w jednej kwestii: owszem, poddałem pod rozwagę kwestię, czy aby "doprowadzenie do śmierci 1855 osób" nie było ludobójstwem, ale niewiele dalej się z tego wycofałem ("może nie aż ludobójców, ale z pewnością zbrodniarzy"). Poza tym, generalnie: wprawdzie zacząłem od przywołania Twoich słów sprzed lat, ale przecież napisałem to wszystko NIE w opozycji do tego, co napisałeś czy piszesz obecnie Ty, NIE przeciw Twoim słowom.
Ale, skoro już przypomniałaś, skądinąd znane mi od kilku lat, wspomnienia Twojego Ojca, napiszę Ci coś o swoim ojcu: był on na tyle przytomnym umysłowo, by porzucić pracę w Warszawie (pracował w fabryce traktorów w Ursusie) i z godziny na godzinę uciec w rodzinne strony, gdy nabrał pewności, że ciągnie się za nim "ogon" z Urzędu Bezpieczeństwa. Kto wie, jakie "winy" mogły mu wtedy zostać przypisane! A oczywiście wiesz, kto dominował w kierowniczych gremiach tej instytucji. Na szczęście na "zapadły wschód" szpicle z UB się za nim nie pofatygowali.
Tak, oczywiście wiem, że takiemu "pionkowi w grze", jakim był mój ojciec, kara śmierci nie zagrażała; "co najwyżej" parę latek odsiadki.
Zaś co do tego, o czym napisałaś w dwóch ostatnich linijkach: jestem absolutnie, w 100% po Twojej stronie.
Zakończę zagadką, na którą sam nie znam prawidłowej odpowiedzi: w którym roku urodziła się matka Ronena Bergmana? Bo wygląda to na rzecz naprawdę mocno zagadkową.